"Pływająca wyspa", Elizabeth Haydon - recenzja, Tworczosc.Unreal-Fantasy.PL: Twórczość - recenzje, literatura, fantastyka, science-fiction, opowiadania, książki

Nowości

H.P. Lovecraft - biografia - recenzja
Komentarzy: [0], 2012-05-24 13:17:27

"Wydawnictwo Zysk i s-ka odważyło się na nieco nietypowy krok. W roku 2010 jego nakładem ukazała się obszerna, zawierająca niemal 1200 stron biografia Lovecrafta, napisana przez S.T. Joshiego. Krok nietypowy, ponieważ książka sporo kosztuje, a skierowana jest raczej do grupy docelowej niż do ... (Czytaj więcej)
Poprzednie artykuły:
» Na krańcu świata - recenzja (0)
» Corvus. Życie wśród ptaków - recenzja (0)
» Kod Lucyfera - recenzja (0)
» Science Fiction Fantasy i Horror #78 - ... (0)
» Epic - recenzja (0)
» Transmigracja Timothy’ego Archera ... (0)
» Spoczywaj w pokoju - opowiadanie (0)
» Trylogia kosmiczna - recenzja (0)
» Księżyc prawdopodobieństwa - recenzja (3)
» Wróżebna Machina - recenzja (0)

Forum

Ostatnie tematy:

Losowe

Błękitnokrwiści, tom pierwszy - recenzja
Komentarzy: [0], 2010-03-28 19:34:34

"Moda na wampiry trwa. I choć jej głównym beneficjentem jest Stephenie Meyer, wydawcy jej książek oraz twórcy ekranizacji, nie brak i innych „śmiałków”, pragnących dorzucić swoje 3 grosze (i pomnożyć je wielokrotnie) do wampiromanii. Czy jednak w naszych sercach, wyobraźni i na półce z ... (Czytaj więcej)
Polaris - recenzja!
Komentarzy: [7], 2009-01-26 00:22:51

"Zasiadając do lektury drugiego tomu przygód międzygalaktycznego handlarza antykami Alexa Benedicta, miałem mieszane uczucia. Wiązało się to z tym, że nie czytałem tomu pierwszego i pojawiało się niebezpieczeństwo, że może to być przeszkodą. Jak się okazało były to obawy całkowicie niepotrzebne. ... (Czytaj więcej)

Science Fiction Fantasy i Horror
Recenzje >> Książki >> Pływająca wyspa

Autor: Arieen
Data dodania: 2009-02-05 20:22:11
Wyświetleń: 2136

"Pływająca wyspa", Elizabeth Haydon - recenzja

„Pływająca wyspa” Elizabeth Haydon to pierwsza część „Zaginionych Dzienników Vena Polyphema”, cyklu fantasy dla młodzieży (dodam, że raczej tej młodszej, niż starszej). Ze względu na wiek odbiorcy, do którego skierowana jest seria, ocenię ten tom łagodniej niż książki przeznaczone dla dorosłych czytelników. Z drugiej strony młodzi bywalcy księgarń mają w czym wybierać – nie brakuje powieści i cykli, także fantasy, przeznaczonych właśnie dla nich. Skłania mnie to do zadania pytania: czy w powieści Haydon jest to przysłowiowe „coś”, co wyróżnia ją na tle innych propozycji i co przekona czytelników do sięgnięcia po kolejne tomy serii? Albo – stawiając poprzeczkę wyżej - czy „Pływająca wyspa” ma potencjał, aby wyjść z szufladki „literatura dla dzieci i młodzieży” i zdobyć uznanie także nieco większych „milusińskich”? Spróbuje na te pytania odpowiedzieć w poniższej recenzji.

Bohaterem „Pływającej Wyspy” jest niejaki Ven Polyphem. Ven jest Nainem – czyli przedstawicielem rasy preferującej pracę pod ziemią, jak krasnoludy i stroniącej od przygód niczym hobbici - i najmłodszym członkiem rodziny parającej się nietypowym dla tego gatunku zajęciem: budowaniem okrętów. W swoje 50 urodziny (mentalnie i według standardów swoich pobratymców 12-letni) bohater zostaje oddelegowany do inspekcji najnowszego statku zbudowanego przez rodzinną stocznie: „Angeli”. Oczywiście wypłynięcie okrętu na pełne morze staje się dla Vena początkiem licznych przygód i jeszcze liczniejszych problemów.

Polyphem przypomina mi trochę pewnego hobbita - podobnie jak Bilbo jest rozdarty pomiędzy tęsknotą do wygodnego życia a zewem przygody - lecz sam w sobie nie wydaje się być postacią interesującą. Bohater ciekawski, naiwny, wyrwany z ciepłego gniazdka i rzucony w wir przygody, to patent dobry na każdą okazję, ale zależny od kontekstu, „opakowania”. Może się obronić, mimo schematyczności i prostoty, jeżeli zostanie w interesujący, oryginalny, bądź po prostu sprawny i cieszący wyobraźnie sposób przedstawiony. U Haydon tego zabrakło.

Za najmocniejszy punkt powieści uznałabym fabułę, szczególnie fragmenty dotyczące nawiedzonego Rozdroża (o wiele bardziej wciągające niż opis morskich przygód Vena). Haydon nie proponuje nam wprawdzie niczego oryginalnego, a jej fabuła opiera się na zaledwie trzech – trzeba przyznać, że dość zgrabnie połączonych w finale - wątkach, ale całkiem miło się ją śledzi. Bez rewelacji, ale i bez zgrzytów.

Tło akcji, czyli świat przedstawiony, został nakreślony oszczędnie, acz dość malowniczo. W skrócie można go opisać jako typowe uniwersum fantasy: magia, inne rasy, magiczne artefakty, otoczone aurą tajemnicy miejsca i postacie. Pojawia się kilka bardzo sympatycznych motywów, jak choćby Korzenny Ludek. Nie brakuje także elementów niepokojących, mrocznych i tu jako przykład wymienię Zamknięte miasto (na razie tylko wspomniane, ale przypuszczam, że autorka przypomni o nim w kolejnych częściach). Haydon nie oparła się również pokusie przywołania, dość typowego dla literatury fantasy, wątku nienawiści rasowej – jest on w „Pływającej wyspie” przedstawiony dość pociesznie i naiwnie, co paradoksalnie dodaje powieści uroku.

Język, którym posługuje się autorka, jest dostosowany do wieku potencjalnego odbiorcy: dominują proste zdania i krótkie, rzeczowe opisy. Haydon dość zręcznie kreśli krajobrazy, w których umiejscawia akcje – wspomniane opisy, choć nie wyczerpujące, pozwalają czytelnikowi wyobrazić sobie scenerię wydarzeń. Drażnią mnie natomiast reakcje fizjologiczne bohatera, związane z jego stanami ducha, przede wszystkim zaś nieodłącznie towarzyszące ciekawości swędzenie.

Najsłabszym ogniwem „Pływającej wyspy” jest jej niekonsekwentna forma. Opowieść o losach Vena poprzedza przedmowa, która jednak nie jest tekstem od Haydon do czytelników, a integralną częścią książki. Dowiadujemy się z niej, że odnaleziono fragmenty dzienników Vena Polyphema, które teraz czytelnik dostaje do ręki, wraz z rekonstrukcją wydarzeń opisanych na zaginionych kartach. „Podziękowania” są utrzymane w podobnym tonie i skierowane do fikcyjnych naukowców za ich nieocenioną pomoc przy odczytaniu dzienników. Powieść Haydon ma być w zamyśle stylizowana na publikacje zawierającą prawdziwy dziennik, uzupełniony przypuszczeniami naukowców na temat wydarzeń, których opisy zaginęły. Niestety zrąb główny powieści nijak do tego nie przystaje. Po pierwsze dzienniki Vena powinny dominować w tekście, a sprawiają wrażenie wpychanych do niego na siłę. Po drugie naturalną formą zapisu rekonstrukcji byłaby narracja prowadzona w trybie przypuszczającym: nie wiemy, co się dokładnie stało, ale przypuszczamy, że to i to, a swoją hipotezę opieramy na tym i na tym. Haydon wybrała narracje trzecioosobową opartą na opisach i dialogach, co moim zdaniem zupełnie nie pasuje do formalnych założeń powieści.

Czy „Pływająca wyspa” wyróżnia się na tle innych propozycji? Raczej nie. Spełnia warunki dobrej powieści młodzieżowej, ale niczym nie zaskakuje, nie przykuwa uwagi na dłużej, nie zmusza czytelnika do niecierpliwego wyczekiwania kolejnych części serii. Z tego też względu nie jest propozycją dla dorosłych odbiorców, których dodatkowo może razić niespójna forma i – jednak – bardzo prosty język.

„Pływająca wyspa” nie jest książką uniwersalną, nie zainteresuje „dzieci w każdym wieku”. Nie jest również książką idealną – ma swoje wady i słabości. Ciągle jednak pozostaje przyzwoitą propozycją dla młodego czytelnika i jako taka jest warta uwagi. Moja ocena:

6,5/10

Pływająca wyspa
Autor: Elizabeth Haydon
Cykle: Zaginione dzienniki Vena Polypheme'a
Cykle numer: 1
Data wydania: 2008-01-12
Forma: Powieść
Gatunek: fantasy, literatura młodzieżowa
ISBN: 978-83-7510-068-6
Liczba stron: 392
Tłumaczenie: Maria Smulewska
Wydawnictwo: Dom wydawniczy REBIS

Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Rebis


Podobne artykuły:

» Czarnoksiężnicy
» Godzina czarownic, tom 2
» Decathexis
» Gargulec
» Cherudek



Mamy 1 zapisany komentarz.

pierwsza!, 2009-02-07 20:31:28
Źle nie jest, ale myślę Arieen, że stać cię na więcej ;) Pisałaś lepsze teksty.

[1]   



Dodaj komentarz, jako użytkownik niezarejestrowany!

Autor:
E-mail(*):
Temat:
Treść:
Stolica Polski?:
* Podaj, jeśli chcesz być powiadomiony o odpowiedzi na Twój komentarz

Polecamy

Klęska Ważki
Klęska Ważki

Główne Menu

» Strona Główna
» Redakcja
» Kontakt
» Współpraca
» Patronaty
» Reklama
» Partnerzy
» Linki
» Forum
» Kanał RSS

Menu Twórczości


Artykuły
  » Kultura
  » Literatura
  » Relacje

Książki
  » Fragmenty
  » Władca Pierścieni

Nauka popularna
  » Filozofia

Recenzje
  » Czasopisma
  » Filmy
  » Komiksy
  » Książki
  » Prace naukowe

Twórczość własna
  » Krótkie formy
  » Opowiadania
  » Przyszłość wyimaginowana

Logowanie

Czym jest system i dlaczego warto założyć w nim konto?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

ID
Hasło
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Blogi

» KONY Che Guevarą roku 2012 (5)
» Różności i próżności (8)
» Zgubiłem Oscara (3)
» Mój filmowy 2011 (8)
» Odcinek po-świąteczny (4)
» Mój Mały Projekt (3)
» Lato z książką, czyli co ... (6)
» Lato z książką, czyli co ... (5)

Więcej

Galerie

Ranking galerii:


Diamencik (6)
2. Kontrola (5.75)
3. Jalathion (5.75)
4. Smok drzewny (5.73)
5. katedra (5.73)

Więcej


Galerie:


kierunki (0)

» Za ciemno (0)
» Żelazko (5)
» Wiosło (2)
» Wiosło (15)

Więcej

Ranking stron

1. sesje RPG - forum
2. Ostatni Bastion
3. moja galeria po prostu
4. P.O.G.R.O.M.
5. Samookaleczenia

Więcej

KELTHUZZAR - epic slavic metal
KARTY PLASTIKOWE, kapitalizm - ayn rand, psycholog łódź, nauka jazdy łódź, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, diablo 3 download, gołębie pocztowe, gry komputerowe, meble systemowe, meble do pokoju, dentysta Szczecin,