"Piknik na skraju drogi", Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja, Tworczosc.Unreal-Fantasy.PL: Twórczość - recenzje, literatura, fantastyka, science-fiction, opowiadania, książki

Nowości

Klęska ważki - recenzja
Komentarzy: [0], 2010-03-14 14:58:59

"Całkiem niedawno doczekaliśmy się, dzięki nakładowi Domu Wydawniczego Rebis, kontynuacji cyklu Cienie pojętnych autorstwa Adriana Tchaikovsky`ego. Drugi tom nosi tytuł Klęska ważki. W dalszym ciągu śledzimy historię starzejącego się żukowca Stenwolda Makera i jego najbliższych: bratanicy ... (Czytaj więcej)
Poprzednie artykuły:
» Cień znad jeziora - recenzja (0)
» Zdobywanie powietrza - recenzja (0)
» Peanathema - recenzja (3)
» Science Fiction Fantasy i Horror #52 - ... (1)
» Wojownik Rzymu - recenzja (1)
» Lśnienie #2 - recenzja (1)
» Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z ... (1)
» Czarnoksiężnicy - recenzja (7)
» Interwencja - recenzja (2)
» Ósemka - recenzja (2)

Forum

Ostatnie tematy:

Losowe

Gargulec - recenzja
Komentarzy: [3], 2009-07-05 21:45:50

"W życiu mają miejsce sytuacje, które zmieniają nas na resztę życia. Podobnie też zdarza się nam od czasu do czasu przeczytać książkę, która potrafi odmienić i uczynić bardziej dojrzałymi, pozwalając jednocześnie nabrać dystansu do wcześniejszego i obecnego życia. Nie będę ukrywał, że w moim ... (Czytaj więcej)
Recenzja "Na sygnale"!
Komentarzy: [4], 2008-09-16 21:22:14

Pragniemy poinformować o podjęciu stałej współpracy przez Wydawnictwo Kuźnia Gier i serwis fantastyczny Unreal Fantasy, w ramach której przewidujemy wzajemną promocję przygotowywanych przez nas inicjatyw. W ... (Czytaj więcej)

R-kon 2010
Recenzje >> Książki >> Piknik na skraju drogi

Autor: downbylaw
Data dodania: 2009-01-28 14:39:42
Wyświetleń: 4536

"Piknik na skraju drogi", Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja

Na wstępie przyznam, że post-apokaliptyczne klimaty zawsze mnie pociągały. Zaczęło się chyba od serii gier Fallout, gdzieś po drodze trafiły się rewelacyjne filmy pokroju Blade Runnera, Mad Maxa 2 czy Pokłonu Dla Zawodnika, aż wreszcie przyszedł czas na Mroczną Wieżę Kinga. Jest w tych wizjach ludzkości rzuconej na kolana, oplutej, zbitej i nierzadko samo-okaleczonej, coś dalece brutalnego, naturalnie prymitywnego i na swój sposób romantycznego. Nie powinno więc dziwić, iż do przeczytania Pikniku Na Skraju Drogi podchodziłem targany wątpliwościami, czy to słynne dzieło spełni moje oczekiwania. Kiedy wreszcie je przeczytałem, zrozumiałem, że każdy dzień ociągania się był dniem straconym.

Apokalipsa, której jesteśmy świadkami w Pikniku..., nie zasługuje do końca na to miano. Oto bowiem dowiadujemy się, iż na Ziemi lądowali obcy. Lądowali i... natychmiast odeszli. Niemniej jednak w sześciu miejscach, w których pojawili się na Ziemi, zostawili po sobie wyraźne piętno – tak zwane Strefy Lądowania. W tych miejscach natrafić można na przeróżne ślady wizyty przybyszów z kosmosu: warte fortunę artefakty oraz śmiertelnie niebezpieczne pułapki. W sąsiadujących ze Strefami miasteczkach mają miejsce dziwne zdarzenia: umarli wstają z grobów, mieszkańcy chorują na tajemnicze choroby, rodzą się dzieci nie do końca przypominające ludzi. Oczywiście Strefy zostają natychmiast odseparowane, a dostęp do nich mają jedynie naukowcy badający obce relikty. Istnieje jednak wiele innych osób, które chciałyby położyć łapę na zamkniętych w Strefach skarbach. Wtedy do gry wkraczają stalkerzy – najemnicy, którzy ryzykują życiem, by dostać się do Strefy i wynieść z niej, co tylko się da.

Na Piknik... składają się cztery historie, z czego trzy opowiedziane są z perspektywy Reda Shoeharta – młodego, acz doświadczonego stalkera. Teksty z jego udziałem to znakomite przykłady przygodowego science fiction, w których jesteśmy świadkami zmagań człowieka ze Strefą – niezrozumiałą i nieokiełznaną zabójczą siłą, która w równym stopniu odstrasza czyhającymi w niej niebezpieczeństwami, co kusi skrywanymi skarbami. Gdyby jednak to i tylko to miało być tematem Pikniku..., trudno byłoby zrozumieć szacunek, jaki wielu do tej pozycji czuje – wszak w niewielkim tylko stopniu różni się to od archetypu wyprawy do lochów po skarby, znanego z klasycznej literatury fantasy. Otóż właśnie, prawdziwa siła dzieła Strugackich polega w równej mierze na akcji, co na jej otoczce: na przytłaczającej scenerii, na przemyśleniach ludzi stykających się ze Strefą, na scenach pijackich dysput w przy-Strefowym barze, wreszcie na mnogości bohaterów, których obecność i charakter obrazują pełen przekrój oddziaływań Strefy na ludzi.

Pod względem stricte literackim do Pikniku... trudno mieć zastrzeżenia. Strugaccy na każdym kroku pokazują, że należą do starej szkoły – to pisarzom takim jak oni zawdzięczamy fakt, iż science fiction nie jest postrzegana wyłącznie jako popkulturowa papka dla młodzieży. Opisy są tutaj barwne, dosadne i treściwe, a dialogi naturalne i wyważone – oba te elementy przywodzą na myśl styl Hemingwaya. Do tego należałoby dodać dobrze dawkowane napięcie i fakt niemal natychmiastowej identyfikacji z bohaterem – Strugaccy bowiem odwołują się do uczuć, które łączą wszystkich ludzi: woli przetrwania i lęku przed nieznanym. Nie przeszkadza fakt, iż główny bohater jest w gruncie rzeczy wyrachowanym draniem, który wraz z mijającym czasem staje się coraz większym cynikiem i degeneratem. A może właśnie to, właśnie ten bardzo ludzki, pozbawiony epickości i sztucznego heroizmu charakter obecnych w Pikniku... bohaterów czyni go tak atrakcyjnym na tle wielu innych dzieł?

Jedyne zarzuty jakie można by utworowi Strugackich postawić, to długość całości (tylko 172 strony) oraz fabuła samych opowiadań. O ile pierwsze dwie historie są świetne i każą przewracać stronę za stroną, o tyle już przykładowo trzecia może części czytelników wydać się przegadana i mało interesująca. Podobnie jest z czwartym opowiadaniem, gdzie ponownie jesteśmy obserwatorami wycieczki stalkerów do Strefy. Tym razem jednak ta wydaje się już niemal znajoma, a pod względem tematu ważniejszy niż akcja per se jest wewnętrzny monolog bohatera - coraz bardziej świadomego swojego upadku i niemocy.

Można odnieść wrażenie, że Strugaccy chcieli odrobinę na siłę uczynić swoje dzieło podniosłym (choć pozbawionym patosu), intelektualnie wymagającym i generalnie bardziej zbliżonym do kanonu literatury pięknej. Udało im się to, lecz pozostaje kwestią otwartą czy młody czytelnik – przyzwyczajony do obfitujących w błyskawiczną akcję filmów i pełnych napięcia książkowych thrillerów – ten typ pisarstwa przetrawi i doceni. Ja osobiście pozycję tę zdecydowanie polecam.

Ocena: 8/10

Arkadij i Borys Strugaccy
Piknik Na Skraju Drogi (STALKER)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginalny: Piknik Na Oboczinie
Rok wydania 2007
Liczba stron: 176
Oprawa: miękka
Wymiary: 142 x 202 mm
Tłum.: Irena Lewandowska


Podobne artykuły:

» Nasienie zła
» Anubis
» Błędny krąg
» Babel 17
» Cherudek



Mamy 15 zapisanych komentarzy.

Aktualnie jest wyświetlana 1 z 2 stron komentarzy.

Epopeja., 2009-01-28 15:00:59
Jako, że "Piknik" to jedno z moich ulubionych dzień Strugackich, rzucę kilka słów od siebie. Generalnie zgadzam się z większością tez zawartych w recenzji, ale mam pewne obiekcyje.

Myślę, iż przez nieuwagę przeoczyłeś wyłożenie znaczenia tytułu. Dla niezaznajomionych z tematem może się on wydać całkowicie bez związku, dlatego uważam, że rozjaśnienie tej kwestii powinno zostać podane. W pewnym momencie jeden z bohaterów (Nunnun? głowy nie dam) przedstawia taki oto obrazek:

Spoiler alert ON!

Rodzina wybiera się w dzień wolny na odpoczynek. Jako, iż jest piękna pogoda, postanawiają spożyć posiłek i w ogóle zażyć powietrza. Idealnym ku temu miejscem zdaje się być las. Oto dopełniają swego zamiaru - wyruszają w krótką podróż, konsumują, bawią się, cieszą przyrodą, po czym - szybko odjeżdżają, zostawiając po sobie mnóstwo śladów własnej obecności (śmieci etc.)

Pojawia się tutaj perspektywa mieszkańców lasu, nawet tych najmniejszych - insektów, owadów. Jak wielkim, niezrozumiałym wydarzeniem musi być dla nich ta cała sytuacja! Jak bardzo jest to niepodobne do tego wszystkiego, co widzą na co dzień! W podobnej sytuacji znaleźli się ludzie, którzy teraz oglądają ślady Obcych, nie wiedząc o nich samych nic, nie rozumiejąc żadnego ogniwa z łańcucha wydarzeń, które ich tutaj doprowadziły. I jak mrówki z ciekawością rzucają się na dziwaczne resztki ludzkiego pikniku na skraju drogi, tak Stalkerzy wyrywają Zonie dziwaczne artefakty, pozostałości po nich.

Spoiler alert OFF!

To tyle o tytule - że tak sobie aliterację wprowadzę umyślnie. ;)

Dziwi mnie brak wzmianki o samym wydaniu. Dziwi, bowiem uważam je za niepoważne. Rozumiem jakie przesłanki kierowały wydawcą (S.T.A.L.K.E.R. to wyjątkowo dobra gra), ale układ na okładce sugeruje całkowitą zmianę tytułu dzieła! Jakby dzieło nazywało się właśnie STALKER, a miało podtytuł "Piknik..."! Takie rzeczy uważam za niedopuszczalne.

Rzucę jeszcze ciekawostkę, która mnie poraziła dogłębnie, a którą to kiedyś podzieliłem się na forum.

Wszyscy, którzy znają tę pozycję, z pewnością kojarzą scenę, w której Nunnun rozmawia w barze z Walentinem (nieźle już wtedy podpitym). W pewnym momencie, po n-tej szklance koniaku, naukowiec-noblista mówi, prezentując jedną z teorii nt. Lądowania:

"Albo jeszcze lepiej. Lądowanie istotnie miało miejsce, ale tamci wcale się nie wynieśli. Faktycznie nadal jesteśmy z nimi w kontakcie, tylko o tym nie wiemy. Przybysze zagnieździli się w Strefach i starannie nas studiują, przygotowując jednocześnie ludzi do "okrutnych cudów czasu, który nadchodzi" ".

Nie bez przyczyny podkreśliłem fragment ostatniego zdania. Dla pilnych czytelników dzieł Stanisława Lema, fraza ta nie jest obca. Oto co mówi Kris Kelvin, stojąc na Starym Mimoidzie, i puentując swoją wypowiedzią całość powieści "Solaris" (1961):

"Nie miałem nadziei. Ale żyło we mnie oczekiwanie, ostatnia rzecz, jaka mi po niej została. Jakich spełnień, drwin, jakich mąk jeszcze się spodziewałem? Nie wiedziałem nic trwając w niewzruszonej wierze, że nie minął czas okrutnych cudów."

Moim zdaniem nawiązanie do Solaris w Pikniku jest oczywiste, widać iż Strugaccy znali tę powieść i cenili. Sam Lem również polecał twórczość radzieckich pisarzy. Przypadkowe odnalezienie tej zbieżności wprawiło mnie w niemałe zdumienie i miłe poczucie, jak nieograniczony jest transfer myśli oprawionych w literackie ramy.

Pozdrawiam i dziękuję za kawał dobrej recenzji!

Edytowane przez administratora Nivo
Edytowane przez administratora Nivo
Edytowane przez administratora Nivo

odpowiedź na epopeję :), 2009-01-28 22:52:18
W kwestii wydania powiem tak: Z marketingiem nie wygrasz - wielu próbowało, jak przejdziesz się po cmentarzach, to poznasz ich nazwiska :) Stąd STALKER w miejscu Pikniku... Za to możliwość posiadania tej książeczki za 19,90 jest już bardziej pozytywna.

Natomiast jeśli chodzi o wytłumaczenie tytuły, unikałem tego z całego serca. Z mojego punktu widzenia, założenie przedstawione przez Walentina jest jednym z najważniejszych w całym utworze - ukazuje bowiem naszą rasę jako żałosną, prymitywną i budzącą jedynie litość. Gdyby Strugaccy nie przywiązywali do niego takiej wagi, pojawiłoby się w pierwszym opowiadaniu albo we wstępie, a nie pod koniec utworu. W tym momencie wyjaśnianie sensu tytułu jest dla mnie odrobinę jak zdradzenie kto zabił przy recenzji kryminału. Może przesadzam, ale uważam, że coś w tym jest.

Tak czy owak, dzięki za miłe słowa :)


komentarz abnegata do epopei;], 2009-01-29 00:16:40
Recenzja pierwsza klasa. Może świadczyć o tym fakt, że "Piknik..." to jedna z naprawdę nielicznych książek, których w swoim życiu nie doczytałem do końca, a kiedy czytałem wypowiedź downbylawa przez chwilę byłem przekonany, że naprawdę jest super.

Zgadzam się, że daleko posunięte interpretacje typu choćby wytłumaczenie tytułu i głownego przesłania książki to nie jest coś, co powinno się znaleźć w recenzji.

Co do samej książki... Jak mówiłem, zmogła mnie. Ale szczerze powiedziawszy trudno mi powiedzieć, co tak naprawdę stanęło mi na przeszkodzie w czytaniu. Lubię trudne książki, nie wymagam od wszystkiego, co czytam, żeby mnie zaskakiwało ciągłymi zmianami wartkiej akcji. Coś jednak w języku "Pikniku..." było dla mnie dalece odstręczającego. Może to jakaś genetyczna niechęć do "bratniego narodu". Czytając nie mogłem się oprzeć wrażeniu, jakbym gadał z pijanym tawariszczem. Być może trudno oceniać, jak się nie czytało w oryginale, ale wydaje mi się, że Strugackim daleko było do eleganckiej prostoty stylu wzmiankowanego tutaj Lema.

Oj Greg, Greg, 2009-01-29 01:27:17
No to co ci napisać w epitafium? :P Bo coś sądzę, że jak tylko Nivo to przeczyta... :p

re:, 2009-01-29 09:11:13
Z marketingiem nie wygrasz...

Wiem Marcinie i wcale się na taką potyczkę nie zabieram. Chciałbym jeno minimum szacunku do czytelnika, szczególnie że nie chodzi o kolejne czytadło spod znaku Forgotten Realms, a jedno z klasyków science fiction.

Co do tytułu - zdaje się, że macie rację. Pomyślałem jeno, iż to właśnie główna myśl sprawia, że "Piknik..." jest tak wyjątkowy; bez niej, opisana historia nie jawi mi się ani wyjątkowo interesującą, ani oryginalną. To właśnia ta swoista "filozofia" stanowi główny przekaz tekstu. Do głowy mi nie przyszło, że pragnąc jej odkrycia, domagam się jednocześnie spoilerowania. Czym prędzęj załączam 'spoiler alert' w moim pierwszym komentarzu!

Jak mówiłem, zmogła mnie...

Dziwne rzeczy prawisz, mości Gregu! Znam wiele (niemal wszystkie) powieści Strugackich i wydaje mi się, że to właśnie "Piknik..." jest pod względem stylu "najlżejszy". Marcin wspomniał już, że właściwa myśl pojawia się późno, poprzedzona solidną porcją akcji i zsubiektywizowanych odczuć głównego bohatera, co (moim zdaniem) znacznie ułatwia odbiór. "Piknik..." czytało mi się świetnie, na tyle, iż byłem w stanie wychwycić tę uśmieszki w stronę Lema (j/w). Gdy tak porównać "Piknik..." z np. "Niedoskonałymi", to ten pierwszy jest bajeczką dla dzieci (ja miętki nie jestem proszę państwa, ale do "Niedoskonałych" podchodziłem trzykrotnie i zawsze kończyłem mniej więcej w połowie). ;)

Może to jakaś genetyczna niechęć do "bratniego narodu".

Science fiction w ogóle to było pole do nieskończonej krytyki władzy. Uprawiał to wyraźnie Lem (vide: Eden, Powrót z gwiazd), lecz mimo to władza chwaliła się nim (reportaże nawet były telewizyjne!), jako najpoczytniejszym polskim autorem za granicą. Strugaccy też mieli swój wkład w krytykę systemu (choćby "Przenicowany świat"), lecz zręcznie poruszając się pod płaszczykiem fantastycznej opowieści nie tylko nie stali się wrogiem publicznym ludu, ale ulubieńcami, na których władza nie szczędziła pieniędzy (np. ekranizacja "Pikniku..." Tarkowskiego - swoja drogą, ktoś widział? co sądzi? Ale to chyba osobny temat.). Z tego względu, mimo iż sam jestem głęboko antysocjalistyczny, to widzę w postawie kilku twórców okresu socjalizmu wartość. Ale rozpisałem się na temat Twoich luźnych dywagacyji i gdybań ;)

Bo coś sądzę, że jak tylko Nivo to przeczyta...

Arieenowiczówno, jem jest łagodny jak baranek, jeszcze tego nie wiesz?

Edytowane przez administratora Nivo

Re: re:, Nivo, 2009-01-31 23:39:37
Nivo napisał/a: "
Arieenowiczówno, jem jest łagodny jak baranek, jeszcze tego nie wiesz?"


Nie wierzcie mu! Tak naprawdę zadźgał mnie, wywiózł do zony, zakopał, potem odkopał i sklonował! Straszny jest gniew Wielkiego Szefa!:P

E tam...., 2009-02-02 06:00:02
szef jest łagodny jak.... baranek:)

Hmm, 2009-02-03 11:54:42
Osobiście uwielbiam tę książkę, właśnie za klimat i naprawdę nieszablonową wyobraźnię Strugackich. Ale fakt - to, co zrobił z tą książką marketing przy okazji najnowszego wydania woła o pomstę do Przedwiecznych. Należę do grupy ludzi, którzy tę książkę mogą czytać w kółko i często, ale gierka S.T.A.L.K.E.R. zupełnie nie przypadła im do gustu i swego rodzaju świętokradztwem jest taka zmiana tytułu powieści :P

Re: Hmm, Algeroth, 2009-02-03 14:02:08
Algeroth napisał/a: "gierka S.T.A.L.K.E.R. zupełnie nie przypadła im do gustu"

Hej, znam te grę na pamięć, jest naprawdę więcej niż nieźle. Gdyby nie koszmarna ilość bugów i niesamowicie wywindowane wymagania sprzętowe, byłby to murowany hit.

..., 2009-02-03 14:10:15
Mnie w tej gierce do szału doprowadzało:
a) wspomniane niebotyczne wręcz zabugowanie,
b) latanie w te i we wte po tych cholernych terenach,
c) doczytywanie, które trwało wieki,
d) ogólnie dla mnie nie trzymała klimatu książki.

Ale jest to tylko moja subiektywna, choć nieodosobniona, opinia :] Clear Sky było sporo lepsze, ale to nadal nie to. O klimatach tych regionów wiem to i owo, bo byłem w Czarnobylu i Prypeci - widziałem to na żywo (choć mutantów nie uświadczyłem :( ).

[1]   [2]   


[Następna] [Ostatnia]


Dodaj komentarz, jako użytkownik niezarejestrowany!

Autor:
E-mail(*):
Temat:
Treść:
Stolica Polski?:
* Podaj, jeśli chcesz być powiadomiony o odpowiedzi na Twój komentarz

Artykuł miesiąca

Brak artykulow!

Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu - recenzja


Pokaż wyniki

Czym jest konkurs na artykuł miesiąca?

Polecamy

Nagroda im. Jerzego Żuławskiego
Nagroda im. Jerzego Żuławskiego

Główne Menu

» Strona Główna
» Redakcja
» Kontakt
» Współpraca
» Patronaty
» Reklama
» Partnerzy
» Linki
» Forum
» Kanał RSS

Menu Twórczości


Artykuły
  » Kultura
  » Literatura
  » Relacje

Książki
  » Fragmenty
  » Władca Pierścieni

Nauka popularna
  » Filozofia

Recenzje
  » Czasopisma
  » Filmy
  » Komiksy
  » Książki
  » Prace naukowe

Twórczość własna
  » Krótkie formy
  » Opowiadania
  » Przyszłość wyimaginowana

Logowanie

Czym jest system i dlaczego warto założyć w nim konto?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

ID
Hasło
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Blogi

» Filmowe pogaduchy 2. (4)
» Odkrycia muzyczne 1 (4)
» Odrobina autopromocji (9)
» Rezonanse, part X/Y (1)
» Sezon serialowy otwarty! (3)
» Polski HM! (8)
» Kolejne zaskoczenie! (1)
» Fade to Black (5)

Więcej

Galerie

Ranking galerii:


Smok drzewny (6)
2. Abe (6)
3. Jalathion (5.9)
4. Nautilus (5.8)
5. Cold cold Monster (5.75)

Więcej


Galerie:


Za ciemno (0)

» Żelazko (5)
» Wiosło (2)
» Wiosło (15)
» Zona Cię pochłonie (1)

Więcej

Ranking stron

1. sesje RPG - forum
2. Ostatni Bastion
3. moja galeria po prostu
4. P.O.G.R.O.M.
5. Samookaleczenia

Więcej

KARTY PLASTIKOWE, grotesque art, Wózki widłowe Kraków, kapitalizm - ayn rand, kafelki, glazura, płytki, Torby papierowe, geodezja szczecin, blacharstwo szczecin, ogrody kwiaty szczecin, Telewizory samochodowe, Projekty domów, gry bitewne, Alarmy Kamery, maszmlotek.pl, biuro gdańsk, magazyn gdańsk, kolektory Kraków, auto serwis Szczecin, limuzyny Opole, Gry Online, Wyszukiwarka mp3, Filmy Online, Drzwi antywłamaniowe, Noclegi w Polsce, Portal finansowy, polacy na wyspach, Oryginalne Perfumy, kasy fiskalne, Last minute Turcja, pobierz mp3, piosenki do ściągnięcia, serwis okien, powierzchnie biurowe kraków, kancelaria prawna wrocław, luksusowe zegarki, Płock, BHP szkolenia, zlewozmywaki, ręcznie robione, Web Hosting, Biżuteria Srebrna,