„Obóz koncentracji”, Thomas M. Disch - recenzja, Tworczosc.Unreal-Fantasy.PL: Twórczość - recenzje, literatura, fantastyka, science-fiction, opowiadania, książki

Nowości

H.P. Lovecraft - biografia - recenzja
Komentarzy: [0], 2012-05-24 13:17:27

"Wydawnictwo Zysk i s-ka odważyło się na nieco nietypowy krok. W roku 2010 jego nakładem ukazała się obszerna, zawierająca niemal 1200 stron biografia Lovecrafta, napisana przez S.T. Joshiego. Krok nietypowy, ponieważ książka sporo kosztuje, a skierowana jest raczej do grupy docelowej niż do ... (Czytaj więcej)
Poprzednie artykuły:
» Na krańcu świata - recenzja (0)
» Corvus. Życie wśród ptaków - recenzja (0)
» Kod Lucyfera - recenzja (0)
» Science Fiction Fantasy i Horror #78 - ... (0)
» Epic - recenzja (0)
» Transmigracja Timothy’ego Archera ... (0)
» Spoczywaj w pokoju - opowiadanie (0)
» Trylogia kosmiczna - recenzja (0)
» Księżyc prawdopodobieństwa - recenzja (3)
» Wróżebna Machina - recenzja (0)

Forum

Ostatnie tematy:

Losowe

Żelazna rada - recenzja
Komentarzy: [0], 2010-07-05 18:33:32

"Po raz pierwszy trafiła do moich rąk książka fantasy z politycznym motywem, który zdominował tematykę utworu. Efekt takiego przemieszania przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Na wstępie muszę wyrazić swoją pozytywną opinię – książka jest po prostu świetna i polecam ją każdemu ... (Czytaj więcej)
Błędny krąg - recenzja
Komentarzy: [5], 2009-04-20 21:17:58

"Tym razem Felix Castor ma do wypełnienia nietypowe, nawet jak na niego, zlecenie. Do jego biura zgłasza się małżeństwo z prośbą o odnalezienie córki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ich dziecko nie żyje od dłuższego czasu, a na dodatek jej duch (cel Castora!) zostaje porwany. Zawód ... (Czytaj więcej)

Rafineria 2012
Recenzje >> Książki >> Obóz koncentracji

Autor: Arieen
Data dodania: 2008-09-26 20:49:19
Wyświetleń: 9248

„Obóz koncentracji”, Thomas M. Disch - recenzja

„Obóz koncentracji” Thomasa M. Discha, to książka, od której czytelnik ma prawo oczekiwać wiele – tytuł, okładka, a także opis wydawniczy budują wrażenie, że oto bierzemy do ręki pozycje ambitną - a która zawodzi wszystkie pokładane w niej nadzieje. Warto przyjrzeć się bliżej temu, dlaczego ta pozycja jest aż tak rozczarowująca. Zacznijmy więc...

Tytuł

Tytuł powieści Discha nie jest jednoznaczny, można go rozumieć w dwójnasób. Z jednej strony to dość oczywiste nawiązanie do nazistowskich obozów koncentracyjnych - może więc autor przedstawi nam miejsce stworzone na ich podobieństwo? Z drugiej gra słów: „koncentracja”( koncentracja = wysiłek umysłowy, intelektualny, a nie skupisko ludzkie), to jednak nie to samo co „koncentracyjny”. Być może tytuł ma zwieść czytelnika, skłonić go do przyjęcia określonych założeń, które fabuła „Obozu...” przełamie? Odpowiedź na to, która z tych interpretacji jest słuszna, powinna przynieść lektura książki. Problem w tym, że jej treść jednocześnie potwierdza i obala obie hipotezy.

Na korzyść pierwszej i niekorzyść drugiej możliwości przemawia:

* Okładka, na której widnieje wychudzona postać, z ustami i oczami „zaszytymi” drutem kolczastym, stojąca na tle charakterystycznej zabudowy obozowej. Gdyby tytuł „obóz koncentracji” faktycznie był tylko grą słów, okładka powinna być neutralna. Ale może to tylko „błąd” polskiego wydawcy...

* Styl, w jakim prowadzona jest narracja. Powieść ma formę dziennika jednego z więźniów tytułowego obozu. Dziennik ten pełen jest poważnych, patetycznych wpisów - ani jedna notatka nie wskazuje na to, żeby autor prowadził z czytelnikiem jakąkolwiek grę.

* Bohaterowie utożsamiają swój los z losem więźniów obozów zagłady i przyznają to w rozmowie. Główny bohater piszę sztukę na temat Auschwitz.

I vice versa:

* Powieściowy obóz Archimedes, w niczym nie przypomina obozów koncentracyjnych. Więźniowie nie mieszkają w barakach, tylko w zwykłych pokojach, które mogą sobie urządzić wedle woli. Nie głodują, nie pracują, nikt ich nie torturuje i nie zabija bez powodu. Mają zapewniony wysoki poziom życia, oczekuje się od nich jedynie, że będą rozwijać swoje zainteresowania.
* Tematem przemyśleń i rozmów bohaterów nie jest ich cierpienie, ani zbliżająca się śmierć, ale geniusz.

Nie mogąc wybrać, która z interpretacji jest słuszna, czytelnik do samego końca nie wie, jaki cel postawił sobie autor, nadając swojej powieści taki, a nie inny tytuł. Nie wiadomo więc jakie kryteria i oczekiwania „Obóz koncentracji” powinien spełnić.

Niezależnie od tego, jakie znaczenie ma tytuł i o czym miała być książka Discha, istnieją kryteria nadrzędne, które stawiam przed wszystkimi powieściami. Otóż moim zdaniem dobra lektura, to ta napisana barwnym, przyjaznym czytelnikowi, acz nie prostackim językiem, oparta na solidnej wiarygodnej fabule i pełna wyrazistych, „prawdziwych” postaci. Odpowiedzmy na pytanie dlaczego „Obóz koncentracji” nie spełnia tych kryteriów.

Fabuła

Fabuła „Obozu...” opiera się na dwóch założeniach: bliski krewniak bakterii wywołującej syfilis ( Treponema pallidum), choć doprowadza swoje ofiary do śmierci w ciągu 9 miesięcy, obdarza je wpierw wybitną inteligencją. Pewna korporacja chce to niespodziewane dobrodziejstwo wykorzystać i zakłada obóz dla więźniów, którym zaaplikowano specyfik (zwany Palladynem) zawierający wspomniany drobnoustrój.

Sama koncepcja jest jak najbardziej „do przyjęcia” ; gorzej, że nie staje się fundamentem dla dopracowanej opowieści. Bohaterowie nie robią niczego konkretnego, opisywane wydarzenia nie są ze sobą zbyt mocno związane, przez co historia nie wciąga, wydaje się chaotyczna i bezsensowna.

Brakuje także opisu świata przedstawionego. Wiemy, że główny bohater „bohatersko” odmówił udziału w wojnie - ale w jakiej wojnie? Kto z kim, dlaczego i gdzie walczy? W jakim stopniu konflikt ten ma wpływ na społeczeństwo? I jakie społeczeństwo? Jak wygląda świat za murami obozu? Dlaczego jakaś korporacja może sobie bezkarnie uśmiercać ludzi? I po co to robi? Jaką ma korzyść w tym, że więźniowie rozwijają tylko i wyłącznie swoje zainteresowania? Na te pytania książka Discha nie daje odpowiedzi, a szkoda, bo powinna...

Styl

Skoro autor nie zagwarantował nam solidnej fabuły, ani konkretnego opisu świata przedstawionego, być może za cel wziął sobie przedstawienie emocji głównego bohatera, Louisa Sacchati. To, że Disch wybrał narrację pierwszoosobową wydaje się potwierdzać tę hipotezę.

Zakładam, że mamy Louisowi uwierzyć, iż opisywane wydarzenia są prawdziwe i odczuwa on w związku z nimi konkretne emocje. Niestety charakter tej postaci nam to uniemożliwia. Sacchati już od pierwszych stron powieści-dziennika wzbudza w czytelniku antypatię. Jeszcze zanim przybywa do obozu Archimedes (pierwsze notatki piszę w więzieniu Springfield), z pełną powagą kreuje się na męczennika, jednocześnie za powód swojego cierpienia podając konieczność zjedzenia na obiad makaronu i posprzątania celi. Z każdym kolejnym wpisem jest coraz gorzej. Saccheti nie ma dystansu do otaczającej go rzeczywistości, ani do samego siebie. Pewny swojej wyjątkowości i wybitnej inteligencji, zamiast mówić bełkocze, zamiast wyrażać uczucia, popisuje się swoją elokwencją. Jego dziennik nie jest wiarygodny, nie wzrusza, nie odpowiada, a nawet nie szuka odpowiedzi na najprostsze pytania: dlaczego? Dlaczego został zarażony?

Być może moje założenie jest błędne i Louis Saccheti miał być karykaturą, postacią groteskową. Jeżeli tak - zawiodła forma. Nie powinno się powierzać narracji postaci, która z założenia ma być przesadzona i której „sztuczność” czytelnik ma uznać za zabieg celowy. Bohater nie ma do siebie dystansu, nie może zaobserwować swoich absurdalnych zachowań „z zewnątrz”, nie ma więc wiarygodnej podstawy do kreślenia własnego groteskowego autoportretu.

Jeżeli moje założenie jest słuszne - bohater powinien mówić bardziej „po ludzku”. Dobrze byłoby, gdyby od czasu do czasu wypowiadał najprostsze słowa, takie jak boje się, tęsknie, kocham, nienawidzę. Niekończące się monologi na temat geniuszu i niezrozumiałe, wyrwane z kontekstu fragmenty, które być może miały pokazać zagubienie bohatera, to za mało. Może i Sacchati staje się coraz mądrzejszy, ale to nie znaczy, że przestał być człowiekiem.

Jeśli jednak Saccheti to karykatura należałoby wydarzenia opisywać z perspektywy 3-osoby - wszechwiedzącego narratora, który obserwuje z dystansu i ma najdogodniejszą pozycję, żeby przedstawiać bohaterów w konwencji groteski.

Bohaterowie

Oprócz Louisa w powieści pojawiają się i inne postacie - więźniów Springfield i mieszkańców obozu Archimedes. Większość z nich stanowi tło opowieści, narrator nie poświęca im zbyt wiele czasu, nie przybliża ich sylwetek. Z tego szarego tłumu wybija się tylko kilku bohaterów: generał Haast (pełniący funkcje naczelnika obozu), doktor Busk, George i Mordechaj (więźniowie obozu), Skilliman (pracownik korporacji, który na ochotnika pozwolił sobie zaaplikować Palladyn) oraz Schipansky (podwładny Skillimana). Niestety nie są to postacie, które mogłyby przypaść mi do gustu , nie stanowią żadnej przeciwwagi dla głównego bohatera, przypominają raczej jego kopie. Wyglądają inaczej, niż Saccheti, odgrywają inne rolę, ale ich odmienność nie rozciąga się na język, którym się posługują, na poruszane tematy.

Wydaje się, że obóz Archimedes to skupisko ludzi, którzy niczego się nie boją, za niczym nie tęsknią, nie zadają żadnych pytań – ich jedynym celem jest wygłaszanie mądrych kwestii i kontemplacja własnego geniuszu. Tacy bohaterowie nie wzbudzają we mnie niczego ponad irytacje, nie potrafię im współczuć - są dla mnie zbyt sztuczni, wydumani, wręcz nieludzcy.

Podsumowanie

Treść „Obozu koncentracji” nie odpowiada na podstawowe pytanie: co autor chciał przekazać? Jakie emocje zamierzał wzbudzić w czytelniku? Do jakich przemyśleń miała nas ta pozycja skłonić? Tytuł, okładka polskiego wydania i opis zniechęcają czytelników nastawionych przede wszystkim na rozrywkę: po książkę Discha sięgną osoby poszukujące ambitniejszej literatury. A te oczekują, albo odważnej opowieści penetrującej najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy, albo inteligentnej gry z konwencją i oczekiwaniami czytelnika. Zamiast tego Disch oferuje nam niespójną, dziurawą jak sito fabułę, „genialnych” bohaterów i kilka sztucznych, wydumanych monologów i dialogów. Niestety, to za mało, żeby uznać jego książkę za choćby „dobrą”.

Ocena: 2/10


Thomas M. Disch
Obóz koncentracji
Wydawnictwo: Solaris
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 192
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-89951-85-1
Strona wydawnictwa: tutaj


Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Solaris


Podobne artykuły:

» Oko na niebie
» Żelazna rada
» Serce Kaeleer
» Przebudzenie Jenny Fox
» Smocze Zęby



Mamy 16 zapisanych komentarzy.

Aktualnie jest wyświetlana 2 z 2 stron komentarzy.

Re: Re: Hmmm, Spiritless, Arieen, 2008-09-28 19:25:25
Do pozytywnych. Wybacz, ale nie przypadł mi ten rodzaj recenzji

_Fizjonom


Odpowiedz

Oto inna recenzja, 2008-09-29 13:34:52
Tutaj recenzja tej samej książki i według mnie, zdecydowanie lepsza.
http://www.creatio.art.pl/index.php?menu=aktualny&artid=314
Co do słów "nędzne 192 strony raczej nie aspiruje do NW" Assarhadona pozostaje mi tylko wybuchnąć śmiechem i zwrócić uwagę, że w serii "Uczta wyobraźni" większość tytułów to "zaledwie" 300 parę stron, a na zachodzie nazwisko Discha robi większe wrażenie niż Bischop, czy też Watts. Poza tym wymienieni autorzy poza "Akwafortą" i "Ślepowidzeniem" nie napisali więcej nic wartościowego.
Chcecie prawdziwej NW sięgnijcie po "Miasto szaleńców i świętych".. chyba, że się boicie.

Jakbym , 2008-09-30 13:45:58
miał porównywać, to faktycznie faktycznie, druga mi przypadła bardziej do gustu w sensie formy, a jednak ma też swoje (liczne) wady... Może jakieś połączenie? :)

_Fizjonom


Odpowiedz

Nędzne 192, 2008-10-01 09:08:29
Proponuję poszukać w najnowszym wydaniu Creatio Fantastica recenzji tej samej książki, która oddaje zdecydowanie więcej niż tutaj panienka próbowała przekazać. Bez urazy ale uważam to za jedną z najgorszych recenzji jakie czytałem.
Co do nędznych 192 stron.. W serii "Uczta wyobraźni" książkami maja nieco powyżej 300 stron, może to o 100 stron więcej ale faktem pozostaje to, że autorzy pokroju Wattsa czy Bischopa nic znaczącego poza "Ślepowidzeniem" i "Akwafortą" nie wydali. Poza tym Disch jest (może raczej był) o niebo bardziej znanym i cenionym pisarzem na zachodzie, niż wymienieni wcześniej pisarze.
Co do najlepszej pozycji New Weird wydanej w Polsce, to taką jest bez wątpienia "Miasto szaleńców i świętych" VanderMeera.

Re: Oto inna recenzja, _Fizjonom, 2008-10-01 12:30:09
_Fizjonom napisał/a: "Tutaj recenzja tej samej książki i według mnie, zdecydowanie lepsza.
http://www.creatio.art.pl/index.php?menu=aktualny&artid=314
Co do słów "nędzne 192 strony raczej nie aspiruje do NW" Assarhadona pozostaje mi tylko wybuchnąć śmiechem i zwrócić uwagę, że w serii "Uczta wyobraźni" większość tytułów to "zaledwie" 300 parę stron, a na zachodzie nazwisko Discha robi większe wrażenie niż Bischop, czy też Watts. Poza tym wymienieni autorzy poza "Akwafortą" i "Ślepowidzeniem" nie napisali więcej nic wartościowego.
Chcecie prawdziwej NW sięgnijcie po "Miasto szaleńców i świętych".. chyba, że się boicie."


A czy ja odsyłałem akurat do wymienionych powyżej? Są jeszcze inni....o których zapewne doskonale wiesz, ale nie wymieniłeś ich tu, aby nas nie zawstydzać, no nie? Co do wybuchania śmiechem i zwracania na coś uwagi....nie widzę związku.

Hmmmm, 2008-10-01 16:38:51
No więc? Gdzie ta porządna, konkretna definicja NW, o którą prosiłam?

A co do recenzji: cóż, nie każdemu musi przypaść do gustu sposób, w jaki postanowiłam opowiedzieć o tej książce. Ja osobiście jestem z tego tekstu zadowolona. I z odzewu pod nim również, chociaż uważam prowadzoną dyskusję za jałową. Dlaczego? Cóż, samo hasło "New Weird" nie robi na mnie żadnego wrażenia, podobnie jak nazwiska jego "przedstawicieli". To, że ktoś mi zarzuci, że nie rozumiem czym "NW" jest, w żaden sposób nie obala mojej oceny i moich argumentów. Poza tym, to nie jest "recenzja" oceniająca cały nurt, a daną książkę- jeżeli jej bronicie, to na jej przykładzie wykażcie mi luki w moim rozumowaniu. Bo na razie odnoszę wrażenie, że może i ja nie rozumiem, ale ktoś tu nie czytał ("Obozu..." rzecz jasna) ;).
To odnosi się oczywiście do oceny strony merytorycznej mojego tekstu, bo jeśli chodzi o formę, macie "moralne" (;D) prawo oceniać ją bez ograniczeń.

[1]   [2]   


[Pierwsza] [Poprzednia]


Dodaj komentarz, jako użytkownik niezarejestrowany!

Autor:
E-mail(*):
Temat:
Treść:
Stolica Polski?:
* Podaj, jeśli chcesz być powiadomiony o odpowiedzi na Twój komentarz

Polecamy

Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu
Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu

Główne Menu

» Strona Główna
» Redakcja
» Kontakt
» Współpraca
» Patronaty
» Reklama
» Partnerzy
» Linki
» Forum
» Kanał RSS

Menu Twórczości


Artykuły
  » Kultura
  » Literatura
  » Relacje

Książki
  » Fragmenty
  » Władca Pierścieni

Nauka popularna
  » Filozofia

Recenzje
  » Czasopisma
  » Filmy
  » Komiksy
  » Książki
  » Prace naukowe

Twórczość własna
  » Krótkie formy
  » Opowiadania
  » Przyszłość wyimaginowana

Logowanie

Czym jest system i dlaczego warto założyć w nim konto?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

ID
Hasło
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Blogi

» KONY Che Guevarą roku 2012 (5)
» Różności i próżności (8)
» Zgubiłem Oscara (3)
» Mój filmowy 2011 (8)
» Odcinek po-świąteczny (4)
» Mój Mały Projekt (3)
» Lato z książką, czyli co ... (6)
» Lato z książką, czyli co ... (5)

Więcej

Galerie

Ranking galerii:


Diamencik (6)
2. Kontrola (5.75)
3. Jalathion (5.75)
4. Smok drzewny (5.73)
5. katedra (5.73)

Więcej


Galerie:


kierunki (0)

» Za ciemno (0)
» Żelazko (5)
» Wiosło (2)
» Wiosło (15)

Więcej

Ranking stron

1. sesje RPG - forum
2. Ostatni Bastion
3. moja galeria po prostu
4. P.O.G.R.O.M.
5. Samookaleczenia

Więcej

KELTHUZZAR - epic slavic metal
KARTY PLASTIKOWE, kapitalizm - ayn rand, psycholog łódź, nauka jazdy łódź, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, diablo 3 download, gołębie pocztowe, gry komputerowe, meble systemowe, meble do pokoju, dentysta Szczecin,