2012 – Co by tu jeszcze zniszczyć?, Tworczosc.Unreal-Fantasy.PL: Twórczość - recenzje, literatura, fantastyka, science-fiction, opowiadania, książki

Nowości

H.P. Lovecraft - biografia - recenzja
Komentarzy: [0], 2012-05-24 13:17:27

"Wydawnictwo Zysk i s-ka odważyło się na nieco nietypowy krok. W roku 2010 jego nakładem ukazała się obszerna, zawierająca niemal 1200 stron biografia Lovecrafta, napisana przez S.T. Joshiego. Krok nietypowy, ponieważ książka sporo kosztuje, a skierowana jest raczej do grupy docelowej niż do ... (Czytaj więcej)
Poprzednie artykuły:
» Na krańcu świata - recenzja (0)
» Corvus. Życie wśród ptaków - recenzja (0)
» Kod Lucyfera - recenzja (0)
» Science Fiction Fantasy i Horror #78 - ... (0)
» Epic - recenzja (0)
» Transmigracja Timothy’ego Archera ... (0)
» Spoczywaj w pokoju - opowiadanie (0)
» Trylogia kosmiczna - recenzja (0)
» Księżyc prawdopodobieństwa - recenzja (3)
» Wróżebna Machina - recenzja (0)

Forum

Ostatnie tematy:

Losowe

Atrofia - recenzja
Komentarzy: [0], 2011-10-08 22:35:37

"Najgorszym debiutem literackim, jaki może trafić się recenzentowi, jest ten okrzyknięty bestsellerem za oceanem. A dodatkowo, gdy jest to pozycja przeznaczona dla młodych czytelników, z wyraźnym nachyleniem ku młodym pannom, odwaga potrafi czytelnika opuścić. Takie połączenie może zmrozić i ... (Czytaj więcej)
Klęska ważki - recenzja
Komentarzy: [0], 2010-03-14 14:58:59

"Całkiem niedawno doczekaliśmy się, dzięki nakładowi Domu Wydawniczego Rebis, kontynuacji cyklu Cienie pojętnych autorstwa Adriana Tchaikovsky`ego. Drugi tom nosi tytuł Klęska ważki. W dalszym ciągu śledzimy historię starzejącego się żukowca Stenwolda Makera i jego najbliższych: bratanicy ... (Czytaj więcej)

Recenzje >> Filmy >> 2012

Autor: assarhadon
Data dodania: 2009-12-05 12:08:38
Wyświetleń: 2098

2012 – Co by tu jeszcze zniszczyć?

Filmy katastroficzne rządzą się specyficznymi prawami. Na początku jest delikatne wprowadzenie z elementami logicznego uzasadnienia demolki, potem wielkie bum, a na końcu happy end. Ktoś ginie, komuś udaje się przeżyć a jeszcze kto inny zostaje przypadkowym bohaterem. Po premierze filmu Pojutrze te schematy uległy przewartościowaniu. Katastrofy klimatyczne na skalę globalną i o natężeniu dotąd niespotykanym wprowadziły do kina nową jakość. Tym tropem poszedł Roland Emmerich, reżyser filmu 2012. Postawił na kompletną demolkę kosztem scenariusza, aktorstwa i muzyki, że o reszcie filmowego rzemiosła nie wspomnę i…. publiczność to doceniła. Dosłownie i w przenośni. Jeden z najlepszych wyników weekendu w naszym kraju coś znaczy.

Kalendarz Majów kończy się na roku 2012 i ten wątek posłużył scenarzystom za punkt wyjścia do dopisania „reszty”. Nie oszukujmy się: w obliczu totalnej katastrofy, gdy wszystko dosłownie wali się widzowi na głowę, gigantyczne tsunami zalewa Himalaje a Kalifornia zapada się pod ziemię, nie wiemy już, na co zwrócić uwagę. Z każdą upływającą minutą zastanawiamy się, co jeszcze uda się rozwalić i czy da się to zrobić bardziej spektakularnie? O ile „Pojutrze” odwoływał się do naszych zwykłych, podsycanych przez media, odruchów troski o środowisko, o tyle 2012 zawieszony jest w swoistej próżni. Brak tu odniesienia do czegokolwiek znanego widzowi.  

Akcja filmu przedstawia się następująco. Oto planety naszego układu słonecznego ustawiają się w niekorzystnej konfiguracji – przewidzianej przez Majów oczywiście – co źle wpływa na nasze słoneczko. Podrażnione przez siły kosmiczne Słońce produkuje zwiększoną dawkę śmiercionośnych cząsteczek, które podgrzewają jądro Ziemi niczym mikrofale – to też Majowie przewidzieli?!? W efekcie płyty tektoniczne zaczynają wędrować – zatem ojczyzny Majów próżno by szukać w Meksyku – i zaczyna się apokalipsa. Potężne połacie ziemi dosłownie zapadają się pod własnym ciężarem, trzęsienia pochłaniają miliony ofiar a modlitwy nie odnoszą skutku. Gdzieś po drodze rozgrywa się dramat przypadkowej rodziny, która cudem uchodzi kolejnym kataklizmom, zmierzając ku ocaleniu, które znajduje się wysoko w Himalajach. Oczywiście przywódcy największych państw świata – nie zapominajmy, że Polska jest wówczas zaaferowana Euro i na inne rzeczy po prostu zabrakło środków – zostali o wszystkim poinformowani i odpowiednio wcześniej podejmują kroki zmierzające do ratowania gatunku. Budowę wielkich statków, które mają ocalić „najwierniejszych” powierzono…. komuż by innemu, jak nie Chińczykom. Aby stereotypom stało się zadość, mężem opatrznościowym jest nie kto inny, jak czarnoskóry prezydent USA. O ile rola Johna Cusacka jest najwyżej poprawna, o tyle jestem pod wrażeniem epizodu odegranego przez Woodyego Harrelsona. Nie czarujmy się: gość potrafi zagrać nawiedzonego wariata i nie tylko. Śmiem powiedzieć, że zrobił większe wrażenie aniżeli monstrualne tsunami zalewające Tybet. Moim skromnym zdaniem najlepiej prezentuje się kawałek, w którym niesiony gigantyczną falą lotniskowiec „USS John Kennedy” dosłownie zmiata z powierzchni ziemi Biały Dom. Tu ukłon w stronę twórców. 

W tej oszałamiającej mieszance kataklizmów twórcy pokusili się o postawienie kilku trywialnych pytań związanych z postawą człowieka w momencie zagrożenia życia. Czy w obliczu zagłady gatunku jesteśmy stanie zachować człowieczeństwo? I czy uratowanie kilku istnień w obliczu bezlitosnej i miażdżącej miliardy przyrody cokolwiek znaczy? Odpowiedź jest banalna i w stylu, do jakiego przyzwyczaiły nas hollywoodzkie superprodukcje. 

Podsumowując, film dociera do granicy, której chyba przekroczyć się nie da – i nie chodzi mi tu już o zwykłe efekty specjalne. Chodzi o ramy gatunku. Próba odpowiedzi na pytanie, co jeszcze można zdemolować na biednej matce Ziemi, jest jedna: więcej się chyba nie da, nawet kosztem w miarę trzymającego się kupy scenariusza. Pozostaje pytanie innej natury: czy ten trop jest aby właściwy? Oczywiście można się pokusić o unicestwienie Układu Słonecznego czy Drogi Mlecznej, ale tego rodzaju próby już w kinie podejmowano. Nadmiar efektów może przytłumić całą resztę, o napięciu też trudno mówić. Odnoszę wrażenie, że twórcy 2012 strzelili sobie samobójczego gola, zdradzając treść filmu licznymi trailerami. W pewnym momencie widz odnosi wrażenie, że najważniejsze zdążył już zobaczyć w Internecie. Mimo braków w scenariuszu, muzyce i dramaturgii na film warto się wybrać. Ocena 7/10.

reżyseria Roland Emmerich 
scenariusz Roland Emmerich , Harald Kloser 
zdjęcia Dean Semler 
muzyka Thomas Wanker 
czas trwania: 158 
dystrybucja: United International Pictures Sp z o.o.
 

Przejdz do pełnej galerii 2012 – Co by tu jeszcze zniszczyć?


2012 #1

2012 #3

2012 #4


Podobne artykuły:

» Alicja w Krainie Czarów
» Dystrykt 9
» 30 dni mroku
» Zmierzch
» The Fall



Mamy 5 zapisanych komentarzy.

no cóż, 2009-12-06 09:38:26
Bałem się trochę recenzować ten film, bo dla mnie to była ładna szmira w najmętniejszym wydaniu. Nie było w tym filmie nic sensownego. No i ogromny minus dla Emmericha za kolejną idiotyczną katastrofę w kinie jego autorstwa i lansowanie atmosfery nadchodzącej apokalipsy.

Re: no cóż, Altheriol, 2009-12-06 11:52:52
De gustibus:)
Film ma swoje miejsce w gatunku. Wyznacza pewne granice, których przekroczyć się nie da...chyba....( miejsce na dyskusje:))
Plus za efekty, chociaż koszty produkcji wcale tak wysokie nie były - myślę, że tu też jakiś mały plusik. Poza tym to jest rozrywka. Zawsze to fajnie popatrzeć, jak zmiata Biały Dom albo Kalifornię...
Ale oczywiście Twoje zdanie szanuję i myślę, że rozpatrując film ogólnie to faktycznie masz rację - szmira:]

_nechach


Odpowiedz

Rozrywka, 2009-12-07 09:20:46
Film w założeniu nie miał być ambitny tylko rozrywkowy!I taki też jest. Zatem krytykowanie czegoś tylko dlatego, że nie jest tym, czym nie jest to kiepski pomysł.

Re: Rozrywka, _nechach, 2009-12-07 18:28:05
_nechach napisał/a: "Film w założeniu nie miał być ambitny tylko rozrywkowy!I taki też jest. Zatem krytykowanie czegoś tylko dlatego, że nie jest tym, czym nie jest to kiepski pomysł. "

Takim rozumowaniem dochodzimy to twierdzenia, że krytykowanie filmu za to że jest cieniutki jest złe, bo film z założenia miał być cieniutki.

obejrzałem w końcu 2012..., 2009-12-29 12:29:02
... i powiem szczerze, że dawno się tak nie uśmiałem! Przy co drugiej scenie miałem dosłownie łzy w oczach... ze śmiechu. Jedyne co dla mnie jako tako poprawiło obraz filmu to owe nowoczesne arki.

[1]   



Dodaj komentarz, jako użytkownik niezarejestrowany!

Autor:
E-mail(*):
Temat:
Treść:
Stolica Polski?:
* Podaj, jeśli chcesz być powiadomiony o odpowiedzi na Twój komentarz

Polecamy

Nagroda im. Jerzego Żuławskiego
Nagroda im. Jerzego Żuławskiego

Główne Menu

» Strona Główna
» Redakcja
» Kontakt
» Współpraca
» Patronaty
» Reklama
» Partnerzy
» Linki
» Forum
» Kanał RSS

Menu Twórczości


Artykuły
  » Kultura
  » Literatura
  » Relacje

Książki
  » Fragmenty
  » Władca Pierścieni

Nauka popularna
  » Filozofia

Recenzje
  » Czasopisma
  » Filmy
  » Komiksy
  » Książki
  » Prace naukowe

Twórczość własna
  » Krótkie formy
  » Opowiadania
  » Przyszłość wyimaginowana

Logowanie

Czym jest system i dlaczego warto założyć w nim konto?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

ID
Hasło
Zapomniałeś hasła? Kliknij tutaj!

Blogi

» KONY Che Guevarą roku 2012 (5)
» Różności i próżności (8)
» Zgubiłem Oscara (3)
» Mój filmowy 2011 (8)
» Odcinek po-świąteczny (4)
» Mój Mały Projekt (3)
» Lato z książką, czyli co ... (6)
» Lato z książką, czyli co ... (5)

Więcej

Galerie

Ranking galerii:


Diamencik (6)
2. Kontrola (5.75)
3. Jalathion (5.75)
4. Smok drzewny (5.73)
5. katedra (5.73)

Więcej


Galerie:


kierunki (0)

» Za ciemno (0)
» Żelazko (5)
» Wiosło (2)
» Wiosło (15)

Więcej

Ranking stron

1. sesje RPG - forum
2. Ostatni Bastion
3. moja galeria po prostu
4. P.O.G.R.O.M.
5. Samookaleczenia

Więcej

KELTHUZZAR - epic slavic metal
KARTY PLASTIKOWE, kapitalizm - ayn rand, psycholog łódź, nauka jazdy łódź, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, ochrona przeciwpożarowa Bielsko-Biała, diablo 3 download, gołębie pocztowe, gry komputerowe, meble systemowe, meble do pokoju, dentysta Szczecin,